FaceTime i łzy. Czy matka musi być dzielna?

Był taki okres w moim życiu, kiedy byłam oddzielona od moich dzieci, męża, bliskich przez… Oddzielona nie na własną prośbę, choć świadomie się na tę rozłąkę zgodziłam. Przebywałam w szpitalu w wielkim żalu, smutku, niepewności i ogromnej tęsknocie za domem. Przykuta do łóżka bez konkretnego terminu powrotu do domu. Trudno było nawet dni odliczać.

Czas – jak mi nigdy, a jak w tego typu sytuacjach często – dłużył się okropnie. Pobudka między 6 a 7, obchód, śniadanie przed 10, obiad przed 14, kolacja przed 18. W między czasie mierzenie ciśnienia, przyjmowanie leków. Wyczekiwałam do 20, bo wtedy oczy same mi się już zamykały. Aplikowałam sobie do uszu stopery woskowe i niedźwiedzim snem spałam do rana. Kolejny dzień wyglądał tak samo. Zmieniał się tylko personel medyczny, pacjent w pokoju i pogoda za oknem. Czasami ktoś odwiedził, zadzwonił.

 

FaceTime i łzy

Posiadanie małych dzieci obarczone jest ogromną odpowiedzialnością, ale związane jest również z wielką radością i energią, którą wnoszą do naszego życia te małe stworki. W moim przypadku i w tej sytuacji posiadanie małych dzieci (a konkretnie mam tu na myśli jednego bardzo małego dziecka – PannyZ) wiązało się z ogromnym bólem psychicznym (choć serce w dosłownym słowa tego znaczeniu również bolało), niewyobrażalną tęsknotą i po części poczuciem winy i żalem do siebie samej – że mogłam inaczej, że może wtedy w ogóle by mnie tu nie było. Świadomość, że moje córki są z bliskimi, którzy je kochają, którzy o nie zadbają pomagała mi przetrwać kolejny dzień. Każda wideo-rozmowa uruchamiała lawinę łez. Małe rączki dotykające ekranu, przesyłające słodkie buziaki, relacjonujące wydarzenia dnia. Pierworodna zdawała się rozumieć co się dzieje – choć myślę, że wcale nie było jej przez to łatwiej, Drugorodna tej świadomości zdawała się nie mieć – na każdy dźwięk domofonu reagowała „mama”, kładła się na moim łóżku mnie wołałając.

 

Szlachetne zdrowie…

Żyjemy w czasach, w których często mamy wszystko, a jak czegoś nam brakuje to idziemy i sobie kupujemy. Dostępność towarów i usług jest bardzo wysoka. Jedno czego nigdy nie kupimy to zdrowie. Nawet w czasach, gdy medycyna jest tak rozwinięta, ciało ludzkie jest nieprzewidywalne. I prawda jest taka, że zdrowia smakujemy, gdy nam go zaczyna brakować.

 

Dzielna matka

Jedyne na co miałam prawdziwą ochotę w pierwszych dniach pobytu w szpitalu to usiąść i ryczeć – uwolnić te wszystkie nagromadzone we mnie emocje, ten smutek i tęsknotę. Tak bardzo potrzebowałam przytulenia i przyzwolenia na to, by nie być dzielną, by móc okazać własne słabości i cierpienie związane z zaistniałą sytuacją. Czy matka musi być dzielna? Wiedziałam, że jestem tu po coś i dla kogoś, że mój pobyt w szpitalu jest potrzebny, niemniej w niczym nie umniejszało to mojemu wewnętrznemu cierpieniu. Potrzebowałam zrozumienia, a ciężko jest zrozumieć czyjąś sytuację, jeśli samemu się w niej nigdy nie było.

Myślę teraz o mojej mamie. Niemal 13 lat temu została poinformowana, że jej rodzina miała wypadek samochodowy – jej dwie córki złamały kręgosłup, a mężowi pasy bezpieczeństwa wybiły bark. W Wigilię Bożego Narodzenia wypisała rodzinę na własne żądanie ze szpitala, podejmując się opieki nad trzema osobami w gipsie. Ja z siostrą przeleżałyśmy w łóżku bez możliwości nawet skorzystania z toalety przez 6 tygodni. Taty leczenie nie zakończyło się po planowanych 6 tygodniach, tylko rozciągnęło się na długą rehabilitację i kilka operacji w międzyczasie. Tej śnieżnej i mroźnej zimy mama była sama, zdana tylko na siebie. Nikt jej nie pomagał (czasami sąsiad zrobił zakupy). Potrzebowała wsparcia, którego niestety nie otrzymała. Była bardzo dzielna, musiała być – sytuacją ją do tego zmusiła.

Dlatego to takie ważne, by rozgraniczyć te dwa pojęcia – bycie dzielnym nie znaczy pozbawionym wsparcia.

Pewna siostra zakonna powiedziała niegdyś bardzo krótkie i wymowne zdanie – każdy dostaje tyle, ile jest w stanie udźwignąć. Pierwsza myśl, jaka przychodzi do głowy – czy to sprawiedliwe? Bardzo, ponieważ każdy z nas odczuwa to samo – cierpienie, ból, zmęczenie – choć dla jednych sytuacja może wydawać się do opanowania, innych przerasta.

Prawda jest taka, że bycie nie-dzielnym rodzicem jest niewykonalne – nie podołalibyśmy rodzicielskim trudom. Wraz z dzieckiem rodzi się w nas miłość do niego.

Kobieta staje się matką nie poprzez fakt posiadania dziecka, lecz poprzez miłość, która uzdalnia ją do relacji opieki, troski i towarzyszenia swemu dziecku.

 

Podziel się swoim zdaniem zostawiając komentarz poniżej.

Agnieszka Skoczylas

Agnieszka Skoczylas - psycholog dziecięcy i mama 3Panien. Propagatorka rodzicielstwa bliskości, chustonoszenia, karmienia piersią i zdrowego stylu życia. Instruktorka masażu Shantala. Doula. Prowadzi poradnię opiekuńczo-wychowawczą. Udziela rodzicom indywidualnych konsultacji w sytuacji pojawienia się wątpliwości opiekuńczo-wychowawczych. W ciągłym biegu i niedospaniu z głową pełną pomysłów.

You May Also Like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Na tej stronie są ciasteczka!
Więcej...