Kara uczy dobrych zachowań czy krzywdzi dziecko?

Najpopularniejsza formą kary w chwili obecnej jest time-out (znany też pod nazwą karnego jeżyka). Dziecko za nieakceptowalne przez opiekuna zachowanie zostaje posadzone na krzesełku, ławce, poduszce, bądź wyprowadzone do innego pomieszczenia, gdzie musi spędzić określoną ilość czasu, najlepiej później okazując skruchę i przepraszając. Początkowo rodzicom wydaje się, że metoda ta jest skuteczna, jednak po pewnym czasie okazuje się, że ponownie musimy zastosować tą samą karę wobec podobnego, czy nawet tego samego zachowania. Dziecko z lęku przed odrzuceniem i brakiem akceptacji ze strony rodzica na jakiś czas wycofuje się z niepożądanych zachowań, a jednak za jakiś czas ponownie je powiela. Dzieje się tak ponieważ kara nie uczy dobrych zachowań, a tylko powstrzymuje na jakiś czas te nieakceptowalne. Niewątpliwie wymierzając kare krzywdzimy dziecko, niczego go również nie uczą, a tym bardziej nie wskazując siebie jako autorytetu, godnego naśladowania.

Karanie dziecka w relacji z najbardziej bliską osobą na świecie – rodzicem zaprzecza samo sobie. Kara jest doświadczeniem przykrym, a w rodzicielstwie nie chodzi przecież o to, by sprawiać zadawać dziecku ból.

 

Zdecydowane NIE karaniu dzieci

U jednych przysłowiowy karny jeżyk działa – tak jak już wcześniej pisałam – tylko do pewnego momentu, u innych nie sprawdza się w ogóle. Metoda uznawana społecznie za tak skuteczną okazuje się, że jednak u Was się nie sprawdza? Albo Wy coś robicie nie tak, albo Wasz potomek jest wyjątkowo odporny i niepodatny na kary. Najpewniej z Waszym dzieckiem jest wszystko w porządku, być może ma nawet wysokie poczucie własnej wartości oraz więź z Wami na tyle silną, że nie boi się utraty akceptacji.

  • Dzieci doświadczające kary czują się skrzywdzone i niezrozumiane.
  • Najczęściej kara zostaje wymierzona za zachowanie, które jest wynikiem utraty samokontroli, która małym dzieciom zdarza się zdecydowanie częściej, niż dorosłym (utrata kontroli najczęściej leży po stronie głodu i zmęczenia).
  • Niekiedy winne są emocje, z których poradzeniem małe dzieci bardzo często sobie nie radzą (ataki złości i histerii).
  • Czasami dzieci nieskutecznie poszukują form zaspokojenia własnych potrzeb (dziecko mocno, wręcz boleśnie przytula innych, bo samo chce być przytulone).
  • Niepożądane zachowanie najczęściej jest zlepkiem przeróżnych czynników, za część których również odpowiadają rodzice.
  • Dzieci odbywające karę są złe, na osobę, która ją im wymierzyła i jednocześnie boją się odrzucenia z jej strony.

W sytuacji, kiedy macie ochotę odesłać do pokoju histeryzujące dziecko i zamknąć za nim drzwi zamykacie za nim drzwi,  weźcie po prostu głęboki oddech (jeśli to konieczne w osobnym pomieszczeniu pozostawiając dziecko w bezpiecznym dla niego otoczeniu najlepiej z innym opiekunem), a następnie usiądźcie koło dziecka i okażcie mu wsparcie, którego teraz bardzo potrzebuje. Postarajcie się nie doprowadzić do utraty kontroli nad samym sobą.

 

Jak możemy zastąpić karę?

Postarajcie się stworzyć dobrą, silną i zdrową relację rodzic-dziecko z jasno określonymi granicami i pozytywną dyscypliną (o których więcej możecie przeczytać TUTAJ). To podejście wydaje się Wam trudniejsze? Nic bardziej mylnego – poprzez pielęgnowanie bliskich relacji z dzieckiem, wspieranie go w wyrażaniu swoich potrzeb oraz wzmacnianie go i bycie przy nim, gdy przeżywa silne emocje daje bardzo trwałe efekty, w efekcie czego po pewnych czasie nieakceptowalne zachowanie ustępują w zupełności.

  • Zrozumcie dziecko, jego uczucia i potrzeby.
  • Wyrażajcie swoje uczucia, bez ataku na dziecko.
  • Przedstawcie dziecku jasno swoje oczekiwania.
  • Wytłumaczcie dziecku, jak może naprawić swój błąd.
  • Dawajcie dziecku wybór.
  • Podejmijcie działanie, przejmijcie inicjatywę.
  • Wspólnie poszukujcie rozwiązań problemów.
  • Dbajcie o odpowiednią ilość snu i zdrową dietę.
  • Posiłkujcie się materiałami dostarczającymi Wam wiedzy na temat rozwoju dziecka.

 

Jak uniknąć potrzeby karania?

  1. Kochaj, doceniaj, stymuluj swoje dziecko, by czuło się ważne i potrzebne.
  2. Nie doprowadzajcie do spadku cukru we krwi (dbaj o regularność posiłków i przekąski).
  3. Szepczcie, gdy moment eksplozji jest bliski – dziecko skupi na Was uwagę, a Wy zdążycie się wyciszyć.
  4. Dajcie dziecku poczucie autonomii i zrozumienia, np. gdy nie daje założyć sobie kurtki, powiedz „daj mi znać, gdy będziesz gotowy/-a, bym założył/-a Ci kurtkę”.
  5. Jak najczęściej dawajcie dziecku wybór, np. wolisz talerzyk niebieski czy czerwony?
  6. Unikajcie pośpiechu.

Pamiętajcie – kary nie uczą. Mogą natomiast doprowadzić do tłumienia przez dziecko emocji, problemów w wyrażaniu uczuć, a także zaburzeń stylów przywiązania. Wielce również prawdopodobne, że dzieci po jakimś czasie zaczynają wierzyć w to, co słyszą na swój temat – skoro rodzice postrzegają mnie jako niegrzecznego, by zyskać ich aprobatę tak też muszę się zachowywać.

 

Chcesz skonsultować rozwój swojego dziecka lub zasięgnąć porady dotyczącej zachowań niepożądanych?

Zapraszam do zapoznania się z ofertą PORADNI i umówienia się na dogodną formę konsultacji.

Podziel się swoim zdaniem zostawiając komentarz poniżej.

Agnieszka Skoczylas

Agnieszka Skoczylas - psycholog dziecięcy i mama trzech Panien. Propagatorka rodzicielstwa bliskości, chustonoszenia, karmienia piersią i zdrowego stylu życia. Instruktorka masażu Shantala. Doula. Prowadzi poradnię opiekuńczo-wychowawczą. Udziela rodzicom indywidualnych konsultacji w sytuacji pojawienia się wątpliwości opiekuńczo-wychowawczych. W ciągłym biegu i niedospaniu z głową pełną pomysłów.

You May Also Like

  • Nie ma kar :-) Rozmowa, negocjacja,płacz histeria itp.Po całej akcji się przytulamy buziak i jest super do kolejnego napadu.Mam dwulatkę więc wiadomo o co chodzi :-D Sama nie otrzymywalam kar i nie będę ich stosować.

  • Nie mamy jeżyka :)

  • Nie mamy. Poki co rozmowa daje rade. Sa histerie , bunty jak to u 3 latka :)

  • Nie ma jezyka…ale skoro granice sa potrzebne …to trzeba je egzekwowac…nie zgadzam sie ze nie powinno byc kar…jesli dziecko nie slucha lub robi cos czego mi nie wolno mimo ostrzezen …trzeba mu pokazac bo rozmowa bie zawsze daje rade ,ze zrobilo zle i kary sa tu bardzo przydatne i edukuja….

  • Jeza nie ma.rozmawiamy , stosujemy zasady i sie ich trzymamy. A jesli trzeba jest jakas kara,np zadnej bajki albo zero slodyczy.

  • Jest rozmowa z synem a jak to nie odnosi skutku.Lub liczenie do trzech to wtedy np.nie ma bajki lub do pokoju drugiego.Jak sie uspokoi wtedy może wyjść z niego.Jak na razie odnosi to skutek.

  • U nas to nie potrzebne, zawsze była rozmowa i nawet buntu nie odczulam, właściwie jakby go nie było, jedynie ciężko mi jest przekonać Oliwke do promowania nowych potraw. Może z czasem to przejdzie, ale ile dziecko może żyć na „pomidorowce” :-P jak była mniejsza nie było problemu…

  • U,nas rozmowy i tłumaczenie-działa i na ta chwile jestem dumna z mojej trzylatki bo jakos nie odczułam jak do tej pory buntu,czasem cos drobnego sie wydarzy,ale to przecież dziecko….

  • Ja jako karę robię kaftan bezpieczeństwa z rąk i tyle nie wypuszczając z rąk. Gdy się syn uspokoi wtedy tłumacze często z parę naście razy ze czegoś nie wolno. Nie uważam że dziecko 3 letnie powinno być sadzane na karnym języku. To wiek poznawania i tłumaczenie za 200 świetnym razem dopiero poszukuje a przy takim przytulaniu nie wysyłam sprzecznych sygnałów. Zawsze muwie pobawisz się jak ohloniesz uspokoi się wytłumaczę ostatni raz i idzie się dalej bawić. Jednak przyznaję się. W sytuacjach zagrożenia życia był klaps.

  • Nie stosujemy , jeśli coś chce czego nie powinien lub zrobi coś co jest niebezpieczne -zabraniam- często sie wtedy bardzo denerwuje :(, wtedy tłumacze długo , usiądę przy nim lub dostosuje sie do jego pozycji i pytam sie czy chce że mną porozmawiać , często bywa ze nie chce wiec czekam i wtedy zostawiam go żeby ochłonął i mowię ze jak sie uspokoii to mama go wysłucha , nie ma jeżyka ani zamykania w pokoju czy kary jakiejkolwiek . Zawsze wtedy przychodzi i przepraszam mamo tato i przytula sie i mówi kocham Cie mamo :) mowię .. Ze tez go bardzo kocham nie nie chce dla niego złe…..i martwię sie …itd….i mowię także ze jest mądrym dzielnym chłopcem i dobrym …

  • Karanie nigdy nie jest dobre ale czasami dzieci potrafią wyprowadzić jednak z równowagi…

  • Osobiscie uwarzam ze nie karanie to nie wyciaganie konsekwencji. Dlaczego malolatow wsadza sie zatem do poprawczaka zamiast z nimi rozmawiac? Poniewaz istnieje cos takiego jak konsekwencje zlego zachowania. Blad-tlumaczenie, blad-tlumaczenie i wyjasnienie konsekwencji, blad-konsekwencja czyli kara. Nie kazde dziecko jest takie samo. Nie kazde po tlumaczeniu rodzica, prosbach i innych tego typu technikach wyjdzie z blednego kola. Kara to uczenie dziecka zycia w realnym swiecie. Doroslych spotyka kara-konsekwencja zlego zachowania. Dziecko powinno to rozumiec.

  • U nas nie ma żadnego karnego jeża itp. Kara to np zakaz oglądania bajki, lub żadnego słodycza. A najważniejsze żeby była rozmowa, bo jak dziecko zrozumie ze robi coś źle to więcej tego nie zrobi,a nie bo się boi klapsa czy kąta… Chociaż fakt, mam cudowne dziecko :)

  • Podpisuje sie pod postem czym się da :) Brawo !

  • A jakis sorawdzony sposób na 2 latkA który boje inne dzieci?albo probuje jak nie zareaguje w pore a nuekiedy jest to trudne;/ mowie mowie ciagle mowie…..

    • Polecam wizualizację, czyli przedstawienie w obrazowy sposób synkowi konsekwencji jego czynów :)

  • Jasne granice między dzieckiem i rodzicem i świadomość konsekwencji. Zaprzeczacie sami sobie. Kara nie to jakie konsekwencje przelroczonych granic?!

    • Np. niezadowolenie rodzica, brak społecznej aprobaty.

  • Gosia

    Nie każdemu dziecku wystarczy rozmowa i tłumaczenie, niekiedy mała kara bardzo dużo potrafi zdziałać i nie uważam, żeby to było niepedagogiczne… Oczywiście w „delikatnych” awanturkach rozmowa, tłumaczenie raczej pomaga, ale jak jest coś „grubszego”, to niestety nie… A w karne jeże się nie „bawię”…

Na tej stronie są ciasteczka!
Więcej...