Metody uspokajania niemowląt – ssanie.

Ssanie nie tylko pozwala zaspokoić niemowlęciu, ale również włącza odruch uspokajania. Czy wiecie, że w łonie matki dziecko ssało swoje paluszki już od 3 miesiąca! Macica przytrzymywała jego rączki przy buzi, więc maleństwo bez problemu trafiało nimi do ust. Po narodzinach ta umiejętność nie jest już taka prosta – dla noworodka wsadzenie paluszka do buzi to prawdziwy wyczyn. Natomiast po zakończonym czwartym trymestrze, czyli w wieku 4 miesięcy dziecko znowu bez problemu potrafi ssać swojego kciuka :) Dlatego nie bójcie się podać maleństwu smoczka! Pamiętajcie, że każde dziecko jest inne, jedne zaakceptują każdego dydusia, inne będą bardziej wybredne, a jeszcze innym nauka ssania smoka zajmie nieco więcej czasu. Nie oznacza to jednak, że Wasze dziecko nie lubi niczego innego poza piersią mamy! Może musi się po prostu przyzwyczaić…

 

Czemu dzieci tak lubią ssać?

1. Ssanie zaspokaja głód.

Noworodki uwielbiają jeść – robią to od 8 do nawet 12 razy na dobę! :)

2. Ssanie włącz odruch uspokajania.

Ssanie nieodżywcze, czyli nie w celu zaspokojenia głodu jest bardzo zdrowe! Naukowcy udowodnili, że łagodzi stres i pobudza wyzwalanie naturalnych substancji przeciwbólowych w mózgu dziecka (łatwiej jest dziecku znieść np. pobieranie krwi). Dodatkowo ssanie smoczka zmniejsza ryzyko nagłej śmierci łóżeczkowej (SIDS).

UWAGA! Noworodek nie może przedobrzyć ze ssaniem, ssie tak często, jak tego potrzebuje, tak samo jak było to w łonie matki. Co innego u starszego niemowlęcia, po skończonym czwartym trymestrze. Warto wykorzystać ten moment na dawkowaniu dziecku smoczka – np. w sytuacjach lękowych etc.

 

Jak przyzwyczaić dziecko do smoczka?

  1. Wypróbujcie różne rodzaje smoczków (a jest ich na rynku naprawdę całe zatrzęsienie).
  2. Nie wsadzajcie smoczka na siłę, zwłaszcza niespokojnemu maleństwu. Pamiętajcie, że jest to ostatnia z metod 5’S’, tak jakby kończąca cały proces uspokajania niemowląt. Spróbujcie przyzwyczaić maluszka do smoka, jak jest spokojne (niech go najpierw dobrze pozna). W przypadku niespokojnego dziecka, najpierw zastosujcie wcześniejsze metody 5S, a dopiero później, jak maluszek jest już wyciszony podajcie mu smoczek.
  3. Podbierajcie dziecku smoczek, by nauczyć je trzymania go w buzi. Normalne jest, że noworodkowi co chwila smok wypada z ust. Jest jednak pewien sposób na nauczenie niemowląt utrzymywania dydusia w buzi. Kiedy Wasze dziecko już zassie smoka spróbujcie delikatnie za niego pociągnąć, tak jakbyście chcieli mu go zabrać. Powtarzajcie ten ruch jakieś 10-20 razy. Naturalna skłonność do sprzeciwu wyzwoli u maleństwa odruch mocniejszego trzymania smoczka. Później zobaczycie ten odruch również przy zabieraniu piersi podczas karmienia. Dziecko zacznie ją intensywniej ssać, jak tylko poczuje, że mu się ją zabiera.

Podziel się swoim zdaniem zostawiając komentarz poniżej.

 

Agnieszka Skoczylas

Agnieszka Skoczylas - psycholog dziecięcy i mama trzech Panien. Propagatorka rodzicielstwa bliskości, chustonoszenia, karmienia piersią i zdrowego stylu życia. Instruktorka masażu Shantala. Doula. Prowadzi poradnię opiekuńczo-wychowawczą. Udziela rodzicom indywidualnych konsultacji w sytuacji pojawienia się wątpliwości opiekuńczo-wychowawczych. W ciągłym biegu i niedospaniu z głową pełną pomysłów.

You May Also Like

  • Wiewi00ra

    Możesz podać źródła tych informacji?

    • Ja napiszę – to jest wszystko z książki Karpa „Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy” łącznie z grafikami prosto z książki. Niestety z logopedycznego punktu widzenia nauczanie ssania smoczka to masakra dla zgryzu i wymowy i dla karmienia piersią. Nie wiem jak można namawiać rodziców do nauki ssania silikonowego smoka, aż mnie zmroziło

      • www.liliija.blogspot.com

        Dokładnie tak, szkoda, że z tej lektury wyciagnełaś takie wnioski. Dziecko ma potrzebę ssania (tu się zgodzę). Tylko, że to nie jest potrzeba ssania smoka, a PIERSI!
        Razi mnie również zakładka, w której znalazł się ten post „Strefa kształtowania”…. Podając smoczek w pierwsze dobie właśnie zaczynasz kształtowanie…nieprawidłowe kształtowanie. Buzia dopasowuje się do smoczka i od samego początku się deformuje. Co innego jakby to była pierś. Pierś zawsze dopasowuje się do buzi, nigdy odwrotnie.
        pozdrawiam Ania logopeda

        • Dziecko ma potrzebę ssania, ale czy piersi? Jak możesz potrzebę ssania
          równoważyć z potrzebą ssania piersi? Maleństwo jeszcze w łonie matki
          ssie kciuka…
          Jak wygląda zdeformowana buzia dziecka? We Francji
          dzieci chodzą ze smokiem w buzi nawet do 4 rż. Czy spotkałaś się z
          podejściem francuskich pediatrów?
          Ja podałam swojemu dziecku smoczek w pierwszej dobie życia, ale nie namawiam do tego innych rodziców. Noworodki ssą smoczek przez chwilę, po czym uspokajają się i smok sam wypada im z ust. Nie uważam, by przyczyniało się to w jakikolwiek sposób do nieprawidłowego kształtowania.
          Moja córeczka ssała smoczek, piła wodę z butelki i ssała pierś do niespełna 15 mż. Uważam, że żadna z tych rzeczy nie wiele ma ze sobą wspólnego :)

          • Smoczek powstał właśnie po to żeby zastąpić pierś nie na odwrót.

            Noworodki mają odruch ssania po to żeby zbudować laktację na miesiące/lata karmienia piersią, a nie po to żeby sobie ssać, żeby ssać.

            Dzieci mają odruch ssania niekiedy i do 6 r.ż. bo z antropologicznego punktu widzenia dzieci odstawiają się wtedy od piersi.

            Smok do 4 r.ż? A to jest z tej „mądrej inaczej” książki o tym, że w Paryżu dzieci nie kapryszą? Tam gdzie są teorie, że dziecko musi się dostosować do rodzica i jego życia? Bo to tak się nijak ma do bycia „blisko dziecka”

            Generalnie jedno to jest to co uważamy na temat smoczka (moje dziecko też dostało smoczka, czy to była dobra decyzja? Nie – ja swoich błędów nie będę broniła własną piersią) a drugie to co o smoczkach mówią logopedzi.

            Czy mówiąc, że smoczek nie szkodzi mówisz to jako logopeda czy po prostu mama dziecka, no bo to jest różnica.

          • Dla mnie niezmiennie smoczek służy uspokajaniu, a pierś karmieniu.

            Książkę w „Paryżu dzieci nie grymaszą” oczywiście przeczytałam, aczkolwiek nie wrzucę jej do swojej biblioteki.

            Nie jestem logopedą, ale o smoczkach zdążyłam się naczytać, jeszcze będąc w ciąży. Przemawiają do mnie najbardziej sprzeczne opinie, bo to świadczy tylko i wyłącznie o tym, że prawda leży po środku.

            Mamy u siebie w Polsce masę tematów, zwłaszcza tych dotyczących dzieci, które są na tyle kontrowersyjne, co właśnie temat smoczka. Wynika to być może z jednej strony z naszej chęci wiedzy na dany temat (jak właśnie podawanie dziecku smoczka), jak i z braku wiedzy, co się tyczy np. szczepionek, czy przegrzewania dzieci (czapa wiecznie żywa).

      • 50% logopedów twierdzi, że smoczek przyczynia się do wad zgryzu, drugie
        50% uważa, że ssanie smoka nie ma nic z tym wspólnego. Jedno jest pewne.
        Uzębienie jest uwarunkowane genetycznie! Znam dzieci, które nigdy w
        buzi smoczka nie miały i mają wadę zgryzu, znam i takie, które nie
        rozstawały się ze smoczkiem przez dobre 2 lata i wady zgryzu nie mają.
        Myślę, że jest to dowód na to, że ssanie smoka nie wiele ma wspólnego z
        wadami zgryzu.
        Dodam, że moje smoczkowe dziecko nie zrezygnowało z piersi, również na rzecz butelki, z którą miało do czynienia.
        Niech każdy czyni tak, jak mu intuicja podpowiada. Nie przylepiaj smoczkom łatki „niezdrowych”, bo być może Twoje dziecko smoka nie potrzebowało. Ja znam osobiście dzieci, którym smoczek umożliwia, bądź umożliwiał wyciszenie, a dla mnie szczęśliwe i zdrowe dziecko to podstawa :)

    • Dokładnie tak, jak napisała Hafija, z książki Harveya Karpa „Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy”. Źródło podawałam w pierwszym poście odnośnie metod uspokajania niemowląt :) Książkę też polecam w dziale Biblioteka. Pozdrawiam!

  • Wiewi00ra

    Możesz podać źródła tych informacji?

    • Ja napiszę – to jest wszystko z książki Karpa „Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy” łącznie z grafikami prosto z książki. Niestety z logopedycznego punktu widzenia nauczanie ssania smoczka to masakra dla zgryzu i wymowy i dla karmienia piersią. Nie wiem jak można namawiać rodziców do nauki ssania silikonowego smoka, aż mnie zmroziło

      • www.liliija.blogspot.com

        Dokładnie tak, szkoda, że z tej lektury wyciagnełaś takie wnioski. Dziecko ma potrzebę ssania (tu się zgodzę). Tylko, że to nie jest potrzeba ssania smoka, a PIERSI!
        Razi mnie również zakładka, w której znalazł się ten post „Strefa kształtowania”…. Podając smoczek w pierwsze dobie właśnie zaczynasz kształtowanie…nieprawidłowe kształtowanie. Buzia dopasowuje się do smoczka i od samego początku się deformuje. Co innego jakby to była pierś. Pierś zawsze dopasowuje się do buzi, nigdy odwrotnie.
        pozdrawiam Ania logopeda

      • 50% logopedów twierdzi, że smoczek przyczynia się do wad zgryzu, drugie
        50% uważa, że ssanie smoka nie ma nic z tym wspólnego. Jedno jest pewne.
        Uzębienie jest uwarunkowane genetycznie! Znam dzieci, które nigdy w
        buzi smoczka nie miały i mają wadę zgryzu, znam i takie, które nie
        rozstawały się ze smoczkiem przez dobre 2 lata i wady zgryzu nie mają.
        Myślę, że jest to dowód na to, że ssanie smoka nie wiele ma wspólnego z
        wadami zgryzu.
        Dodam, że moje smoczkowe dziecko nie zrezygnowało z piersi, również na rzecz butelki, z którą miało do czynienia.
        Niech każdy czyni tak, jak mu intuicja podpowiada. Nie przylepiaj smoczkom łatki „niezdrowych”, bo być może Twoje dziecko smoka nie potrzebowało. Ja znam osobiście dzieci, którym smoczek umożliwia, bądź umożliwiał wyciszenie, a dla mnie szczęśliwe i zdrowe dziecko to podstawa :)

    • Dokładnie tak, jak napisała Hafija, informacje posiadam z książki Harveya Karpa „Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy”. Grafiki nie są tak, jak napisała Hafija, z ww książki, ale to już mniej istotne :) Źródło podawałam w pierwszym poście odnośnie metod uspokajania niemowląt :) Książkę też polecam w dziale Biblioteka. Pozdrawiam!

  • Nie sprowadzajmy ssania smoka w celu uspokojenia to chodzenia ze smoczkiem w buzi przez cały dzień! Nieprzypadkowo piszę o ssaniu przy okazji metodo uspokajania niemowląt :)

  • Nie sprowadzajmy ssania smoka w celu uspokojenia to chodzenia ze smoczkiem w buzi przez cały dzień! Nieprzypadkowo piszę o ssaniu przy okazji metodo uspokajania niemowląt :)

Na tej stronie są ciasteczka!
Więcej...