Niecodzienny obiad, czyli jak uniknąć codziennego gotowania obiadów.

Nawet jeśli lubisz gotować, to z pewnością są dni kiedy w ogóle nie masz na to ochoty. Bo co innego gotować dla przyjemności, a co innego pod przymusem, bo obiad być musi. Ba! On nie dość, że być musi, to jeszcze musi być na czas! No bo co zrobisz, dasz dziecku coś do przegryzienia, to od razu wzrasta prawdopodobieństwo, że nie zje obiadu. Nie, obiad musi być o konkretnej porze, najlepiej do 14:00, bo tak najzdrowiej, bo żołądek się przyzwyczaja, bo przemiana materii, bo metabolizm, bo to, bo tamto. Basta! Obiad musi być :)

 

Niecodzienny obiad

A co jeśli Tobie się nie chce? Posiłkujesz się pizzą (mrożoną lub na telefon), gotowymi mrożonkami, dziecku dajesz słoik, a sama jesz kanapkę, dzwonisz do mamy/teściowej, gotujesz zupę mleczną…? Moja mama mieszka daleko, a teściowa pracuje, więc jesteśmy w tym temacie zdani sami na siebie. Pizzerie pod nosem mamy dobre całe dwie, więc opcja ta czasami się sprawdza, ale najczęściej po prostu wyciągam wieczorem z zamrażalnika obiad. Czasami wymaga on obrania ziemniaków, zrobienia surówki, czy ugotowania makaronu, ale świeżutki zawsze o czasie ląduje na stole.

Gotowanie sprawia mi przyjemność, ale tylko w weekend. Wtedy kiedy mam obok siebie męża – i wcale nie chodzi mi o siekanie cebuli, tylko najzwyczajniej w świecie o zajęcie się naszymi małymi pociechami. Dziewczynki bawią się z tatą, a ja zaszywam się w kuchni i przyrządzam coś bardziej skomplikowanego niż na co dzień.

W tygodniu posiłkuję się zamrożonymi obiadami mojej własnej roboty. Codziennie co innego i świeżego. Smacznie, zdrowo i co najważniejsze, małym nakładem pracy.

Jeden dzień w tygodniu przeznaczam na gotowanie. Zazwyczaj jest to pół dnia, ale czasami mnie poniesie wyobraźnia i obiadów wychodzi trochę więcej, przez co i ja więcej czasu spędzam przy garach. Gotuję i tego samego dnia mrożę. Po takim gotowaniu wszystkie 3 szuflady zamrażalnika są wypełnione obiadami, a i w lodówce znajdzie się kilka porcji do odgrzania.

 

Wielkie gotowanie

Wielkie gotowanie poprzedzam zakupami. Bardzo ważne jest dla mnie pochodzenie warzyw i owoców, dlatego kupuję te ze sprawdzonego źródła, co zapewnia mi Rano Zebrano. Nie jemy dużo mięsa, więc w tym temacie zadowalam się żeberkami wieprzowymi, na których przygotowuję np. krupnik, mięsem mielonym z indyka i kurczakiem zagrodowym. Dużo jemy natomiast ryb – tutaj prym wiedzie dorsz atlantycki i dziki łosoś. Czasami na stół trafiają moule, ale smakoszami ich są tylko szanowny małżonek i PannaG. W kuchni staram się używać dużo kasz – najwięcej zjadamy jaglanej, brązowego ryżu oraz ciemnych makaronów – wyjątek stanowią kolanka do pomidorowej – wspomnienie z dzieciństwa ;)

Gotuję co najmniej 2 rodzaje zupy w wielkich 5-7 litrowych garnkach. Zup zazwyczaj starcza na dłużej niż tydzień, jednak utrzymując ten system gotowania, mam zamrożonych coraz więcej ich rodzajów :) Wszystko staram się robić w ilościach hurtowych, nawet w weekend. Już chyba nie potrafię gotować na jeden dzień ;)

 

Obiady świetnie nadające się do zamrożenia:

  • zupy wszelkiego rodzaju (ogórkowa, szpinakowa, szczawiowa, krupnik, pomidorowa, rosół, żurek, buraczkowa, barszcz biały, barszcz czerwony, grochowa, fasolowa, jarzynowa, chłopska, grzybowa…)
  • pierogi
  • kotlety mielone
  • pulpety
  • sosy bolognese(wykorzystuję go do spaghetti i lasagne), grzybowy, dyniowy
  • pierogi ruskie
  • pierogi leniwe
  • gołąbki
  • bigos
  • ryba po grecku
  • krokiety
  • grzyby duszone

I może jeszcze coś by się znalazło, ale ww. robię i mrożę najczęściej :)

 

Jak mrozić obiady?

Zupy mrożę w słoikach litrowych – pod pokrywkę wkładam woreczek foliowy lub kawałek stretcha, co ma posłużyć za uszczelkę.

Pierogi mrożę najpierw obsypane mąką i rozłożone płasko na tacy, dopiero później, już zamrożone przekładam do woreczka foliowego. Sosy mrożę w plastikowych pojemnikach – choć słoik równie dobrze się do tego nadaje. Dbam o to, by jak najmniej powietrza dostawało się potrawy podczas jej zamrażania.

Ot i cała moja recepta na uniknięcie codziennego gotowania, bądź jak kto woli zaopatrzenia się w kilka obiadów na czarną godzinę :)

Polecam wszystkim mniej i bardziej zapracowanym i po prostu chcących uniknąć codziennego gotowania! :)

 

Podziel się swoim zdaniem zostawiając komentarz poniżej.

Agnieszka Skoczylas

Agnieszka Skoczylas - psycholog dziecięcy i mama trzech Panien. Propagatorka rodzicielstwa bliskości, chustonoszenia, karmienia piersią i zdrowego stylu życia. Instruktorka masażu Shantala. Doula. Prowadzi poradnię opiekuńczo-wychowawczą. Udziela rodzicom indywidualnych konsultacji w sytuacji pojawienia się wątpliwości opiekuńczo-wychowawczych. W ciągłym biegu i niedospaniu z głową pełną pomysłów.

You May Also Like

  • U nas również system mrozenia sie sprawdza zwłaszcza gdy wracamy glodni z długiego spaceru i ciepły posiłek musi szybko pojawić się na stole.

  • Ja też czasem mroze, ale nigdy nie pomyslalam o zupach…świetny pomysł. Wykorzystam na pewno 😁 dzięki

  • Pysznie tutaj… 😉

    Jeśli moge cos zasugerować, to warto zblanszować pierogi przed mrożeniem…
    Wrzucamy na wrzątek, wypływają, ciach na tackę, stygną, do zamrażalnika, pozniej ciach w woreczki i gotowe 💪🏻…
    Proces kolejnego gotowania znacznie krótszy i mniam mniam… 😋

  • My również mamy zapas zupek, z tym tylko, że stoją zawekowane w lodówce; )

  • A ja lubię codziennie gotować :-)

Na tej stronie są ciasteczka!
Więcej...