Minimalistyczna Wielkanoc blisko bliskich.

Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie stół wielkanocny tuż przed śniadaniem. Co widzicie? Mnie przed oczami staje stół przykryty białym obrusem w towarzystwie wielkanocnych dekoracji (u niektórych będą to bazie, żonkile, u innych ogrom pisanek, kurczaczków, baranków etc.), suto zastawiony jedzeniem, które w pocie czoła przygotowywali domownicy lub zaproszeni na śniadanie bliscy sercu goście, od rana patrzący na zegarek, by uniknąć faux pas, jakim przecież byłoby spóźnienie się. Dookoła gwar, zniecierpliwione dzieci, którym w świętach najbardziej podoba się zwyczaj dawania dzieciom prezentów i tłuczenia się jajkami. A teraz chwila refleksji. Czy ten obraz posprzątanego gruntownie domu, dopiero co umytych okien, pysznego jedzenia i sielankowej atmosfery nie jest zniekształconym obrazem świąt? Na czym rzeczywiście powinniśmy skupić swoją uwagę w tym świątecznym okresie?

Czy macie w swoim otoczeniu osoby niewierzące? Albo głębokiej wiary? Czy spotykają się one przy wspólnym stole? Czym stały się dla ludzi święta? Czy tylko dniem wolnym od pracy, czy można jeszcze żywić nadzieję, że nasze dzieci będą znały symbolikę Wielkanocy?

Nie zrozumcie mnie źle. Nikogo do niczego nie przymuszam ani nie wysyłam do kościoła. Rozumiem potrzebę uczęszczania na masze święte, ale również szanuję osoby świadomie z niej rezygnujące, choć dalej uznające się za wierzące. Pragnę zwrócić Waszą uwagę na istotę samych świąt? Czy można spędzić je inaczej? A jeśli tak, to jak?

Wyjazd i spędzenie świąt poza domem nie jest dla mnie atrakcyjny. Zdecydowaliśmy się na taką opcję raz, na Boże Narodzenie. Chcieliśmy uniknąć ferworu przygotowań, odpocząć i wzbogacić się nowe doświadczenie.

Święta również poza domem, ale u rodziny mogą okazać się niestety „tradycyjną Wielkanocą”, choć de facto z tradycją wiele wspólnego mieć nie będą.

Pozostają więc nam nasze własne cztery kąty. Wielkanoc po swojemu.

 

Minimalistyczna Wielkanoc

Praktykuję minimalizm od niedawna i zbliżająca się Wielkanoc będzie moim pierwszym świętem obchodzonych w poczuciu bycia, a nie posiadania.

Wielkanocy nie tworzy stół ani ozdoby świąteczne, czy umyte okna. Święta i tak się odbędą, tylko my będziemy mniej lub bardziej spracowani. Wielkanoc to czas, który możesz spędzić w duchowej atmosferze, z bliskim Ci ludźmi, czy na spacerze. Tu i teraz. Bez budzika, bez pośpiechu, bez trosk o niezjedzone potrawy, które albo mogą się zepsuć, albo wejść nam w biodra. Jak więc uczynić ten czas duchowym, bez przepychu, ale jednocześnie w atmosferze świątecznych aromatów i subtelnej sytości?

 

Śniadanie wielkanocne minimalistycznie

Bardzo lubię czas świątecznych posiłków. Podoba mi się obraz białego obrusu na stole, zastawy wyciągniętej z kredensu na specjalne okazje, a nas samych ubranych w niecodzienne stroje. Lubię widzieć błysk w oczach moich córek, i męża w białej koszuli. Lubię moment zasiadania razem do stołu i wspólnego odmawiania modlitwy.

Ani ja, ani Ojciec3Panien, ani 3Panny nie jemy mięsa, więc nasze wielkanocne menu jest minimalistyczne samo przez się. Śniadanie wielkanocne dalej pozostaje śniadaniem, a pojemność naszych żołądków tego dnia nie ulegnie zwiększeniu. Wychodzę więc z założenia, że zastawianie stołu czym lodówka bogata mija się z minimalizmem, oszczędnością oraz poczuciem komfortu – bo kto lubi być przejedzony?

Dużą część potraw zamawiam w VegePack. Choć marzę o upieczeniu domowego pasztetu, świadomie wybieram czas zabawy z dziećmi. Mam w domu 3Panny, które lubią mi asystować w kuchni, w której nie zawsze jest przestrzeń na taką ilość kucharek, czasami tej przestrzeni brakuje też we mnie samej. Wolę spokój i uważność od kulinarnych aspiracji home made. Gastronomicznie skupiam się bardziej na dogodzeniu niż przejedzeniu. Pisankowe śniadanie w asyście wiosennych sałatek. Na obiad klasycznie żurek z kiełbasą (u nas z manioku i majeranku). Jedno ulubione ciasto o kawy. A na kolację czym lodówka bogata.

Z uwagi na fakt, że jesteśmy vege i większa część nas jest gluten-free jesteśmy niewygodnymi gośćmi. Celowo nie użyłam określenia „nieproszonymi”, bo wszędzie jesteśmy zawsze bardzo serdecznie zapraszani i witani, ale mam poczucie, że gospodarze zawsze liczą, że skusimy się na jakieś mięsiwo czy ciastko do kawy. Zdecydowanie wolimy zapraszać do siebie niż być zapraszanymi.

 

Nasza pierwsza minimalistyczna Wielkanoc będzie:

  • rodzinna
  • duchowa
  • spokojna i aktywna jednocześnie
  • w domowym zaciszu, ale i na łonie natury
  • lekka i wytrawna

 

Wesołego Alleluja!

Bliscy Moi, pełnych spokoju, bezpieczeństwa, radości i miłości Świąt Wielkiej Nocy :)

 

Podziel się swoim zdaniem zostawiając komentarz poniżej.

Agnieszka Skoczylas

Agnieszka Skoczylas - psycholog dziecięcy i mama 3Panien. Propagatorka rodzicielstwa bliskości, chustonoszenia, karmienia piersią i zdrowego stylu życia. Instruktorka masażu Shantala. Doula. Prowadzi poradnię opiekuńczo-wychowawczą. Udziela rodzicom indywidualnych konsultacji w sytuacji pojawienia się wątpliwości opiekuńczo-wychowawczych. W ciągłym biegu i niedospaniu z głową pełną pomysłów.

You May Also Like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Na tej stronie są ciasteczka!
Więcej...