Łóżeczko turystyczne – plusy i minusy.

Łóżeczko turystyczne różni się przede wszystkim tym od klasycznego drewnianego, bądź plastikowego, że jest łatwe w demontażu i przewiezieniu, posiada kółka, które umożliwiają szybkie przestawienie go w mieszkaniu, oraz ogólnym wyglądem, czyli np. brakiem szczebelków. Uważam, że są to zasadnicze różnice pomiędzy łóżeczkiem klasycznym drewnianym a klasycznym turystycznym. Przydaje się głównie tym, którzy dużo podróżują (także po rodzinie) i nie śpią z dzieckiem w jednym łóżku.

 

Po co nam klasyczne turystyczne łóżeczko?

  • wybieramy się na wakacje, do dziadków, jedziemy na noc do znajomych, do hotelu – i nie praktykujemy współspania z dzieckiem
  • kojec do zabawy
  • pragniemy by niemowlę w ciągu dnia było blisko nas, a wielkość mieszkania umożliwia nam rozłożenie dodatkowego łóżeczka np. w salonie

I to by było na tyle, z jego zastosowań, więcej raczej nie wymyślimy.

Łóżeczko po rozłożeniu ma te same wymiary, co klasyczne łóżeczko drewniane (120×60 cm). Po złożeniu zaś zajmuje 85 cm/34 cm/23 cm. Waży około 12,5 kg.

 

Plusy klasycznego łóżeczka turystycznego:

  • stabilność
  • dobre wykonanie
  • boczne wejście zapinane na zamek
  • dodatkowe kieszenie, pełniące funkcję przybornika
  • dwa poziomy regulacji wysokości materaca

Minusy klasycznego łóżeczka turystycznego

  • system montażu i demontażu (często się przycina)
  • gabaryty po złożeniu (wcale nie jest takie małe ani lekkie)
  • materac, który jest dołączony do łóżeczka nie nadaje się do spania, konieczne jest zabranie klasycznego materaca (piankowego, lateksowego itp.), jeśli zależy nam na komfortowym śnie naszego dziecka – jest to dodatkowy bagaż.

Biorąc pod uwagę fakt, że ciężko jest o rzeczy idealne, dobrze jest mieć je w domu, bo na pewno się przyda. W transporcie zajmuje jednak dużo miejsca. Jest też ciężkie. Nie jest to na pewno bagaż podręczny ;-)

 

O ile transport z łóżeczkiem autem jest prosty, o tyle podróż z samolotem była dla nas już nie lada wyzwaniem. Okazało się ono ciężkim i nieporęcznym bagażem, które nie mieściło się w żadną torbę i w końcu zostało zapakowane w pokrowiec od sprzętu muzycznego – nigdy więcej nie zabiorę ze sobą w podróż samolotem łóżeczka turystycznego (z perspektywy czasu uważam to za kompletną pomyłkę ;-)).

 

Podziel się swoim zdaniem zostawiając komentarz poniżej.

Agnieszka Skoczylas

Agnieszka Skoczylas - psycholog dziecięcy i mama trzech Panien. Propagatorka rodzicielstwa bliskości, chustonoszenia, karmienia piersią i zdrowego stylu życia. Instruktorka masażu Shantala. Doula. Prowadzi poradnię opiekuńczo-wychowawczą. Udziela rodzicom indywidualnych konsultacji w sytuacji pojawienia się wątpliwości opiekuńczo-wychowawczych. W ciągłym biegu i niedospaniu z głową pełną pomysłów.

You May Also Like

  • Mama Henia

    A czemu nie zabraliście do samolotu łóżeczka namiotu?

    • To samo pytanie przedwczoraj zadałam Michałowi :) Chyba o nim zapomnieliśmy…

Na tej stronie są ciasteczka!
Więcej...