Dlaczego zabawy na dworze są tak ważne dla rozwoju dziecka?

Większość z nas większą część dnia spędza w zamkniętym pomieszczeniu, w okresie jesienno-zimowym bywają dni, kiedy aktywność na świeżym powietrzu sprowadza się spaceru na przystanek autobusowy. Tymczasem dzieci do prawidłowego rozwoju potrzebują zabaw na podwórku, w lesie, na łące, w wodzie, w błocie… Znacie skandynawskie powiedzenie „nie ma złej pogody, są tylko nieodpowiednie ubrania”? W pełni się z nim zgadzam. Dzieciom rzadko przeszkadza tzw. brak pogody. Dzieci potrzebują doświadczać zmienności otaczającego nas świata, naturalnego rytmu zmieniających się pór roku, ruchu słońca i pogody.

Zalecana dzienna dawka ruchu na świeżym powietrzu to dwie godziny.

W Szkocji została przeprowadzona niedawno coroczna ankieta, z której wynika, że w 2017 roku 32% dzieci w wieku od 5 do 12 roku życia spędzało 60 minut dziennie na świeżym powietrzu i tylko 18% młodzieży od 13 do 15 roku życia. To oczywiście szkockie statystyki, ale nie wydaje mi się, by polskie wyniki jakoś bardzo się od nich różniły…

Czy wiecie, że już półgodzinny spacer jest w stanie znacząco zmienić funkcjonowanie mózgu?

Aktywności na świeżym powietrzu dotleniają mózg, wpływając tym bezpośrednio na poprawę samopoczucia oraz usprawniając procesy poznawcze. Przetransportowana do mózgu dotleniona krew usprawnia procesy uczenia się i pamięci, połączenia neuronowe są prawidłowo rozwijane i wzmacniane.

Przebywanie na świeżym powietrzu stymuluje płaty czołowe związane z kreatywnym myśleniem. Przestrzeń, jaką dzieci znajdują na podwórku, łące, w parku, czy w lesie przyczynia się do swoistego uwolnienia, znika presja, nagle dziecko przestaje coś „musieć”, zaczyna czegoś „chcieć”. Zaczynają uwalniać się endorfiny (hormony szczęścia). Poziom kortyzolu i adrenaliny (tzw. hormonów stresu) zostaje zredukowany do niezbędnego minimum. Poprawa stanu umysłu znacząco wpływa na stopień kreatywności.

Małe dzieci są na etapie rozwijania w sobie zdolności koncentracji, łatwo się rozpraszają, zapominają o różnych mniej lub bardziej ważnych rzeczach, trudniej jest im się skupić. To naturalny etap rozwoju dziecka. Spacer stanowi wspaniały przerywnik, wycisza, redukuje zmęczenie, pomaga wrócić do równowagi, rozluźnia. Ułatwia ponowne podjęcie aktywności wymagającej skupienia.

Nie można zapomnieć o ważnej roli zabaw na dworze, wspierających dzieci w rozwoju społecznym oraz intelektualnym.

Dzieci potrzebują zabaw z rówieśnikami bez nadzoru rodziców czy opiekunów. Tego typu zabawa pozwala dzieciom „sprawdzić się” oraz przekonać o swoich mocnych i słabych stronach. Zabawa w grupie dzieci ułatwia proces uspołeczniania i idący za nim proces integracji, ćwiczy umiejętności współpracy oraz negocjacji.

Dziecko do prawidłowego rozwoju potrzebuje:

  • bezpiecznych relacji,
  • bycia uwzględnianym (traktowania podmiotowego),
  • różnorodnych doświadczeń społecznych,
  • zaangażowania w domowe aktywności (np. sprzątanie, zakupy, gotowanie),
  • swobody w zabawie i aktywnościach ruchowych, siłowanek,
  • doświadczania sprawności własnego ciała,
  • przebywania na świeżym powietrzu,
  • kontaktu z naturą i doświadczania zmienności otaczającego nas świata,
  • doświadczeń zmysłowych (np. zorganizowane zabawy sensoryczne, ale również zwykłe brudzenie się),
  • przestrzeni na rozwijanie swoich zainteresowań, zdobywanie nowych kompetencji,
  • motywacji wewnętrznej, wiary w siebie.

W ciągu ostatnich dziesięcioleci radykalnie zmienił się sposób rozumienia i doświadczania przyrody przez dzieci. Nastąpiło całkowite odwrócenie sytuacji. Dzieciaki są dziś świadome globalnych zagrożeń dla środowiska naturalnego, ale ich fizyczny kontakt i bliska relacja z przyrodą powoli odchodzi w zapomnienie. (…) Współczesne dzieciaki z pewnością opowiedzą nam wszystko o amazońskich lasach tropikalnych, lecz nie o tym, kiedy ostatnio samotnie spacerowały po lesie albo leżały na łące.

Louv R., „Ostatnie dziecko lasu”

Zachęcam was do zapoznania się z publikacjami Richarda Louv, dziennikarza i autora kilku książek, w których pisarz udowadnia, że nadpobudliwość psycho-ruchowa, otyłość, niedobory witaminy D czy choroby emocjonalne korelują z odizolowaniem dziecka od przyrody. Louv nazywa to „deficytem przyrody”. Rodzicie coraz częściej są świadomi, że ich dzieci nie powinny spędzać wolnego czasu przed telewizorem, czy przed komputerem, ale nie wiedzą, co innego mogliby im zaproponować, jak mogą przekonać dziecko do spędzania czasu na świeżym powietrzu. W książkach znajdziecie mnóstwo rozwiązań jak zaszczepić w dziecku chęć obcowania z naturą.

Obsługi urządzeń multimedialnych dziecko zdąży się nauczyć w jedno popołudnie, braku kontaktu z przyrodą nie da się tak szybko nadrobić.

Strach to największa siła, która powstrzymuje rodziców przed przyznaniem dzieciom takiej wolności, jaką samą cieszyli się, kiedy byli mali.

Louve R., „Ostatnie dziecko lasu”

Agnieszka Skoczylas

Agnieszka Skoczylas - psycholog dziecięcy i mama 3Panien. Propagatorka rodzicielstwa bliskości, chustonoszenia, karmienia piersią i zdrowego stylu życia. Instruktorka masażu Shantala. Doula. Blogerka. Udziela rodzicom konsultacji w duchu Porozumienia bez Przemocy (NVC). Prowadzi poradnię opiekuńczo-wychowawczą. W ciągłym biegu i niedospaniu z głową pełną pomysłów.

You May Also Like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Na tej stronie są ciasteczka!
Więcej...