Cesarskie cięcie – plusy i minusy.

Cesarkę poproszę.

Proszę bardzo.

Coraz częściej takie właśnie stanowisko obierają lekarza, bojąc się o stan zdrowia swoich pacjentek oraz ich nienarodzonych jeszcze dzieci. Rolą lekarza prowadzącego jest m.in. uświadomienie przyszłej mamy, czym w ogóle jest cięcie cesarskie, jakie są jego plusy, a jakie minusy, jak przebiega sama operacja oraz jakie powikłania pooperacyjne się z nią wiążą. Czy położnicy wywiązują się ze swojego lekarskiego obowiązku i w ogóle przeprowadzają tego typu rozmowę z pacjentką, czy kończy się na wypisaniu skierowania?

 

Cięcie cesarskie i co dalej…

Cięcie cesarskie jest poważną operacją wykonywaną w obecności sztabu personelu medycznego. Po wyjęciu dziecka z macicy, noworodek jest badany, czasami pokazywany matce, a następnie przekazywany tatusiowi, bądź położnej. Kobiecie zakładane są szwy pooperacyjne i zostaje ona przewieziona na salę pooperacyjną, gdzie przebywa około 2 godzin. Poród naturalny ma tę przewagę nad CC, że kobieta od razu dostaje w ramiona swoje dziecko i przebywa z nim w jednym pokoju od pierwszych chwil jego życia. Po cesarce niestety następuje rozstanie. Rzadko kiedy istnieje możliwość przystawieniu noworodka od razu po porodzie do piersi. Wad niestety jest zdecydowanie więcej…

 

Minusy porodu przez cesarskie cięcie

  • przejściowe zaburzenia oddychania u części dzieci przychodzących tą drogą na świat
  • ryzyko zakażenia lub krwawienia matki wymagającego transfuzji
  • w przypadku znieczulenia ogólnego, nie ma możliwości by ojciec był obecny przy porodzie
  • dolegliwości pooperacyjne
  • brak bezpośredniego kontaktu matki z dzieckiem tuż po zabiegu i możliwe problemy z karmieniem spowodowane bolesnością rany
  • pokarm po cięciu pojawia się zazwyczaj później, a mechanizm ssania u noworodka bywa zaburzony
  • większe ryzyko depresji poporodowej
  • dłuższy czas rekonwalescencji w porównaniu z porodem SN
  • przez pierwszy tydzień-dwa kobieta jest obolała i pomoc bliskich bywa nieoceniona w wykonywaniu podstawowych czynności
  • dzieci urodzone przez CC dużo częściej chorują na zapalenie płuc w porównaniu z dziećmi urodzonymi drogą naturalną (noworodek nie przechodzi przez kanał rodny, więc ich klatka piersiowa nie zostaje ściśnięta, jak to bywa u dzieci urodzonych SN, co umożliwia wydostanie się na zewnątrz płynów z płuc)
  • sam poród może nie boli, za to środki przeciwbólowe są niezbędne, gdy znieczulenie przestaje działać i trzeba już zajmować się maleństwie
  • blizna po cięciu może od razu stać się biała i mało widoczna, może też długo być czerwona i wypukła oraz o sobie przypominać poprzez nieprzyjemne pieczenie, czy ciągnięcie

 

Plusy porodu przez cesarskie cięcie:

  • przy planowanym cesarskim cieciu znasz dokładną datę porodu i nie boisz się bólu porodowego
  • dziecko jest mniej zmęczone niż po porodzie naturalnym i lepiej wygląda, gdyż główka nie ulega deformacji przy przeciskaniu się przez kanał rodny
  • brak dolegliwości przy oddawaniu moczu i kału tak jak w przypadku porodu siłami natury
  • mniej dyskomfortu podczas współżycia niż po naturalnym porodzie
  • komfort psychiczny kobiety

 

Moim zdaniem…

Osobiście uważam, że poród naturalny, jest najlepszą z form przyjścia na świat dziecka – najlepszą opcją dla matki, jak i dziecka. Oczywiście tylko i wyłącznie w sytuacji, gdy nie ma do niego przeciwwskazań medycznych. Bardzo pragnęłam urodzić nasze pierwsze dziecko naturalnie. Nie bałam się bólu. Nawet się nad nim nie zastanawiałam. Głęboko wierzyłam w to, że natura przygotowała moje ciało do wydania na świat nowego życia. Wyobraźcie sobie moje rozczarowanie i smutek, który zagościł w moim sercu, gdy dowiedziałam się o położeniu miednicowym mojej córeczki i braku szansy na poród SN. Cesarka była dla mnie, jak wyrok. Starałam się do niej przygotować, nastawić psychicznie, zaakceptować i cieszyć się, że urodzę zdrowe dziecko. Trochę poczytałam, obejrzałam nawet film z operacji. Byłam gotowa. Ogromny lęk czułam tylko przed samym zabiegiem znieczulającym. Ponieważ przeszłam poważny uraz kręgosłupa w odcinku lędźwiowym panicznie obawiałam się wkłucia. Anestezjologa poznałam dzień wcześniej, pokazałam mu swoje zdjęcia RTG kręgosłupa i starałam się obdarzyć lekarza zaufaniem.

Pamiętam doskonale samą operacją oraz pomimo znieczulenia, uczucie wyjmowania ze mnie dziecka. Płacz i widok mojej nowonarodzonej córeczki był dla mnie najpiękniejszym życiowym doświadczeniem. Potem niestety nastąpiło 3-godzinne rozstanie (PannaG była wtedy ze swoim tatą). I były to najdłuższe 3 godziny w moim życiu, spędzone w ogromnym bólu i osamotnieniu. Ból uśmierzył dopiero ponowny widok córeczki. Udało się mi przystawić dziecko do piersi. Pięknie ssała, choć pokarmu prawie nie było (czekałyśmy na niego 1,5 doby), była spokojna i bardzo śpiąca. Ja natomiast okropnie obolała, zmęczona, głodna, choć bardzo szczęśliwa. Bolało bardzo i długo. Podczas wstawania, podczas karmienia, podczas stania, podczas zmieniania pozycji, podczas ziewania, kasłania, kichania… W szpitalu mocne środki przeciwbólowe, w domu już tylko ketonal (na paracetamol byłam uczulona). Rana szybko się zagoiła, blizna długo (10 miesięcy) dawała o sobie znać.

Urodziłam PannęG przez CC, choć nie chciałam.

Podziel się swoim zdaniem zostawiając komentarz poniżej.

Agnieszka Skoczylas

Agnieszka Skoczylas - psycholog dziecięcy i mama trzech Panien. Propagatorka rodzicielstwa bliskości, chustonoszenia, karmienia piersią i zdrowego stylu życia. Instruktorka masażu Shantala. Doula. Prowadzi poradnię opiekuńczo-wychowawczą. Udziela rodzicom indywidualnych konsultacji w sytuacji pojawienia się wątpliwości opiekuńczo-wychowawczych. W ciągłym biegu i niedospaniu z głową pełną pomysłów.

You May Also Like

  • Dana

    Ja również rodziłam przez CC. Uratowało to nam życie . I szczerze nie żałuję bo żyję i ja i córka. Nie chorowała i nie choruje . Po CC drugiego dnia wstałam i wszystko robiłam przy małej i przy sobie sama . Bolało , ale nie jakoś strasznie . Po tygodniu już śmigałam normalnie . Ja akurat bliznę mam mała i trzeba się przyjrzeć żeby ją zobaczyć . Po miesiącu nawet nie wiedziałam , że miała CC . Wszystko zależy od organizmu. Mam koleżanki, które po naturalnym porodzie gorzej się czuły a niektóre przez miesiąc nie mogły siedzieć . Mnie na szczęście depresja ominęła . I nie wiem kto przeprowadzał badania pod tym kątem , ale depresja poporodowa bierze się z faktu , że urodziło się dzidziusia i nie ważne jest w jaki sposób kobieta rodziła… życie się zmienia , hormony buzują a rodzaj porodu raczej niczego nie wnosi. Bynajmniej to moje zdanie. Tak czy inaczej czy to przy CC czy przy porodzie SN komplikację , depresja , zmęczenie , ból i radość mogą być baaardzo podobne . Najważniejsze w tym wszystkim , żeby i mama i dzidziuś były zdrowe :)

  • Dana

    Zapomniałam dodać , że dla mnie CC jest właśnie po to by ratować mame i dzidziusia a nie powinna być traktowana na żądanie . To powazna operacja nie zabieg kosmetyczny. Sama nie zdecydowałabym się na takie rozwiązanie bo natura przecież wie co dla nas najlepsze :)

    • Dokładnie jest tak, jak ujęłaś to w swoich komentarzach. CC to operacja, która ratuje życie, pomaga się urodzić dziecku, które nie jest w stanie drogą naturalną przyjść na świat. Nie ma wyjątku od tej reguły, który wskazywałby na możliwość wykonywania tzw. cesarki na życzenie.
      Ja również dnia następnego opiekowałam się swoją córeczką, robiłam wszystko przy sobie, a trzy dni później piekłam już ciastka u siebie w kuchni. Ale mnie bolało, bardzo. Bez środków przeciwbólowych ani rusz.
      Nie ma co porównywać kobiet rodzących naturalnie i przez CC. Rzetelne informacje uzyskamy u matek, które rodziły w jeden i drugi sposób. A i u nich zdania będą na pewno podzielone…

  • agdomi

    Niestety muszę się nie zgodzić z wymienionymi przez Ciebie minusami CC. Miałam cesarkę na życzenie. Długo zastanawiałam się, w jaki sposób chcę rodzić. Strach przed porodem naturalnym zarówno ze względu na dziecko, jak i na mnie wygrał i poddałam się operacji. Nie żałuję i gdybym jeszcze raz miała rodzić, to tylko przez CC. Praktycznie od razu po zabiegu, po przewiezieniu na salę pooperacyjną malutka była już ze mną. Przystawiono mi ją do piersi. Pokarm miałam od razu. Dziecko pięknie ssało. Depresji nie miałam. Po przewiezieniu na normalną salę, po ok. 6 h, czułam się znacznie lepiej niż kobiety po naturalnym. Każda z nich miała jakiś problem. Jedna miała zaburzoną laktację i od razu zapalenie piersi, druga w czasie porodu miała przetaczaną krew, bo tyle swojej straciła. Nie miała siły zajmować się dzieckiem. Ja po 3 dobach wyszłam do domu, one jeszcze tam zostały. Najciężej było przez pierwszy tydzień, potem coraz lepiej…radziłam sobie sama. Ból był tak do 2 tygodni, ale od wyjścia ze szpitala nie zażyłam żadnego środka przeciwbólowego. Myślę, że cesarka nie boli bardziej niż naturalny. Dzisiaj jestem 2 m-ce po porodzie i nie pamiętam, że miałam operację. Blizna goi się super, nie boli. Myślę, że to indywidualna sprawa każdej kobiety, na jaki poród chce się zdecydować. Dla mnie cesarka to była jedyna opcja porodu i dziękuję, że w ten sposób mogłam urodzić moją śliczną córcię.

    • Indywidualną sprawą jest samo przeżycie porodu, jak się po nim czujemy oraz jak do siebie dochodzimy. U jednych kobiet poród naturalny trwa 12 godzin, u innych 2 godziny. Jedne mają depresję, inne nawet baby bluesa nie przechodzą. Tak samo jest z CC, część cierpi bardzo, część mniej. Ale w cesarce na życzenie nie o to chodzi. Przyjście na świat dziecka powinno odbyć się najlepszą dla niego drogą – jeśli nie ma przeciwwskazań medycznych, to drogą tą jest poród naturalny, bo to jest najlepsze dla dziecka (hormony, które wówczas uwalniają się do jego organizmu, otrzymuje ważną florę bakteryjną od matki, płuca oczyszczają się z płynów, rodzi się wtedy, kiedy jest na to gotowe)…
      Cieszę się, że dobrze przeżyłaś CC. Za samą decyzję cesarki na życzenie nie będę Cię rozliczać, bo to nie moja sprawa. Pytanie tylko, jaką rolę odegrał w Waszym przypadku lekarz.

  • agdomi

    Zgadzam się ze stwierdzeniem, że dziecko przy porodzie sn rodzi się wtedy, gdy jest na to gotowe, ale z kolei nie mogę się zgodzić, że taki poród jest dla dziecka najlepszy. Siedziałam na porodówce kilka godzin czekając na swój poród i obserwowałam co się dzieje w czasie innych porodów. U jednej kobiety po kilku godzinach męki, dziecko musiało być wyciągane kleszczami, inna jak już wspomniałam dostała krwotoku, co bezpośrednio zagrażało nie tylko jej życiu, ale i dziecka. Z kolei inna rodziła przez 24 godziny – tyle trzymali ją na sali porodów naturalnych. W końcu i tak skończyło się na cesarce. Zarówno dziecko, jak i matka przeżyły traumę i podwójne cierpienie (sn i cc). Dziecko urodziło się z niedotlenieniem i leżało w inkubatorze. Nie twierdzę absolutnie, że CC jest lepsze niż SN, ale nie mogę zgodzić się z tym, że SN jest lepszy niż CC. Wszystko zależy też od nastawienia kobiety. Jeśli czuje się gotowa na poród sn, to znaczy, że wszystko może pójść dobrze i dziecko przyjdzie szczęśliwie na świat. Jeżeli kobieta nie czuje się gotowa, ma złe przeczucia, obawy – to może to spowodować, że poród będzie trudny i dziecka sama nie urodzi…Tak było w moim przypadku. Bałam się, że jej nie urodzę, martwiłam się, że coś pójdzie nie tak. Bardzo wysoki poziom lęku u kobiety jest czynnikiem, który zaburza przebieg porodu i prawie go uniemożliwia. Stres blokuje naturalną czynność skurczową. Skorzystałam więc z możliwości, jaką dała mi współczesna medycyna i jestem zadowolona, że miałam taki wybór. Jak wiadomo szczęśliwa matka, to szczęśliwe dziecko :) Cesarka to poważna operacja i mnóstwo bólu, ale dla mnie i dla mojego dziecka była to lepsza alternatywa i jestem tego w 100% pewna. Owszem, ryzyko dla matki przy cięciu cesarskim, jak przy każdej operacji, jest znacznie wyższe. Śmiertelne przypadki, a takich jest kilka w Polsce każdego roku, w większości dotyczą powikłań po cięciach cesarskich. Jednak ryzyko dla dziecka jest rzędu jeden na 4 tys. noworodków, w odniesieniu do porodu sn to ryzyko wynosi jeden do 1750. Jestem jak najbardziej za cesarką na życzenie. To moje ciało, moje dziecko i myślę, że mam prawo sama decydować o moim życiu. Dlaczego ma to za mnie robić służba zdrowia i wiedzieć, co jest dla nas najlepsze? Jest wiele różnych źródeł i poglądów lekarzy na temat porodów. Jedni uważają, że sn jest lepszy, inni stanowczo optują za cesarką. Nie ma to recepty. Każdy poród jest ciężki, dlatego tym bardziej uważam, że powinna być to indywidualna sprawa kobiety, która powinna mieć wybór, w jaki sposób chce urodzić.

    • Cesarka w sytuacjach, które opisałaś powinna być wykonywana, ze wskazaniami medycznymi. Często jest tak, że w szpitalu jest tak silne parcie na porody naturalne, że CC wykonuje się za późno, co jest oczywiście podejściem nieprofesjonalnym i niestety zagrażającym pacjentce i jej nienarodzonemu dziecku.
      Jednakże lekarz prowadzący ciąże jest m.in. od tego, by uświadomić kobiecie, że stres nie jest przeciwwskazaniem do PN oraz, że zawsze w sytuacjach zagrażających życiu, czy też gdy poród nie postępuje istnieje możliwość wykonania CC. Cesarka na życzenie, jak sama nazwa wskazuje jest na życzenie. Czy nie lepiej jest spróbować wydać na świat dziecko naturalnie, nawet przy lęku, mieć świadomość, że CC zostanie w porę wykonane? Inną sprawą jest zaufanie do naszej służby zdrowia – tu sprawa się nieco komplikuje. Jednakże istnieje jeszcze coś takiego jak plan porodu oraz ustalenia poczynione z lekarzem przed samym dniem narodzin dziecka :)
      Nie chodzi o to, by kogokolwiek namawiać, chodzi o to by uświadamiać, że to co naturalne jest dla człowieka najlepsze…

      • agdomi

        I tu bym znowu polemizowała :) Skoro to, co naturalne jest dla nas najlepsze, to czemu korzystamy z lekarstw, a nie leczymy się jedynie naturalnymi metodami? Po co leczymy ciężkie choroby, a nie poddamy się naturalnej selekcji? Po co nam komputery, tablety, IPhone’y skoro to dla nas nienaturalne. Robimy to, bo świat idzie do przodu i korzystamy z dóbr cywilizacyjnych. Jeśli mamy możliwość porodu przez cc to powinniśmy mieć taki wybór. Nie ma dowodów na to, że dzieci po porodach sn są zdrowsze (również w dalszej perspektywie)od dzieci po porodach przez cc. A jeśli są, to proszę o takie :) Zresztą według mnie poród sn bywa daleki od natury – trudno jest dać się unieść pierwotnej sile, leżąc nago od pasa w dół przed gromadką medycznych profesjonalistów. Właśnie ze względu na brak zaufania do polskiej służby zdrowia, gdzie nawet np. ochrona krocza to fikcja sprawia, że dużo kobiet decyduje się na cc. Jak wspomniałam we wcześniejszym poście, wcale cc nie jest wykonywane na czas. Myślę, że 24 h porodu naturalnego to dla dziecka i matki jakiś hardcore.

        • Co do dowodów, by dzieci urodzone naturalnie były zdrowsze – na przykład z badań opublikowanych w The Journal of Allergy and Clinical Immunology jasno wynika, że u dzieci urodzonych w sposób naturalny alergie występują rzadziej, niż u tych, które przyszły na świat przez cesarskie cięcie (układ immunologiczny maluszka jest lepiej przygotowany na kontakt ze światem zewnętrznym, gdyż przejście przez kanał rodny naraża na ekspozycję na większą ilość różnego rodzaju bakterii).
          Według mnie nie można porównywać urządzeń technicznych do natury. Należy zachować pewną dozę rozsądku i dystans do tego co naturalne, a co przyszło wraz z rozwojem cywilizacji. CC cięcie było wykonywane setki lat temu, kiedy o cywilizacji nawet nie słyszano, ale wykonywano je, by pomóc naturze, by ratować życie i sądzę, że do tej pory powinno zachować się te wskazania…

          • agdomi

            To ja na koniec dodam tylko tyle…Skoro poród naturalny jest taki najlepszy i najbezpieczniejszy, to czemu ponad 40% porodów w Polsce odbywa się przez CC? Statystyki, które przedstawiłam wcześniej o powikłaniach dla noworodków mówią same za siebie. Znam wiele dzieci po cc i alergii nie mają. Na alergie to myślę, że większy wpływ w dzisiejszym świecie ma powietrze, chemia w jedzeniu, niewłaściwie dobrane kosmetyki pełne szkodliwych substancji. Nie porównuję urządzeń technicznych do natury, tylko przedstawiłam mechanizm, którym kierujemy się w życiu dzisiaj. Ułatwiamy życie sobie i swoim bliskim. Ja mam zdanie na temat cc takie. Cesarskie cięcie jest droższe niż poród naturalny. Przy porodzie naturalnym lekarz w ogóle nie jest potrzebny – matką zajmują się położne, a ginekolog i pediatra przychodzą, gdy dziecko już jest na świecie. Przy cesarce jest anestezjolog, ginekolog (i lekarz asystujący), pediatra, zespół pielęgniarek i położnych. To normalna operacja. Matka po cesarce musi w szpitalu zostać przynajmniej cztery doby. Więc dyrektorzy mogą naciskać na ordynatorów, by ograniczyć cięcia, i rzeczywiście często to robią. Zostawiam temat, zachowując prawo do własnego zdania w tym temacie. Dziękuję za dyskusję.

  • Anna

    A ja moze napisze cos ze swojego doswiadczenia….2 lata temu urodzilam zdrowa, sliczna coreczke silami natury-albo jak kto woli poprzez porod naturalny. Mialam pekniecie 2 stopnia i niezliczona ilosc szwow, dodzis pamietam moment i uczucie oraz niesamowity bol zwiazany z rozrywaniem na zywca mojego ciala…niestety nie zostalam nacieta…Krocze goilo sie dosc dlugo…Sposcizna po tym „cudownym” porodzie naturalnym staly sie ciagle infekcje i nie moznosc wspolzycia z powodu bolu, ogromnego dyskomfortu i kazdorazowej opuchlizny. Pare miesiecy po zdecydowalam sie na operacje plastyczna i naprawe mojego krocza oraz tylnego przedsionka pochwy…kolejny bol, strach…
    Teraz jestem w drugiej ciazy i chociaz wiem ze porod naturalny teoretycznie bylby lepsza opcja to coraz czesciej mysle o cesarce.I najpewniej sie na nia zdecyduje.Uwazam ze kazdego zdanie na ten temat zalezy od OSOBISTYCH doswiadczen. Jesli ktos ma za soba w miare „lekki”(o ile taki istnieje)czy tez porod naturalny bez powiklan nie powinien innym narzucac swojego zdania ani negowac ich decyzji.Uwazam ze po obu porodach moga sie zdarzyc powiklania, komplikacje i w obu przypadkach dlugi czas rekonwalescencji…Nie wspominajac ze po porodzie naturalnym nie tylko zmienia sie nasz wyglad ale powrot do satysfakcjonujacego zycia intymnego jest mega wyzwaniem, ale to przeciez „nie wazne”. Urodzilas wiec do konca zycia bedziesz sie meczyc bo moze nie wypada nawet o tym wspominac…..Tak czy inaczej sa dwie strony medalu a decyzja nie jest prosta.
    Pozdrawiam wszystkie Mamusie i zycze szczesliwych rozwiazan tym przyszlym
    :-)

  • Anna

    Acha i dodam jeszcze ze ja mialam wlasnie taki maly hardcore na porodowce-rodzilam 22 godziny a pokarm pojawil sie po 3 dobach….Czy naprawde to bylo takie „naturalne”?

    • Anno, jesteś żywym i chodzącym przykładem, kobiety której nie dane było rodzić po ludzku – jest mi przykro, że musiałaś się tak męczyć. Jesteś silną kobietą, dałaś radę. Drugi poród… Strach, lęk… Nie dziwię Ci się. Nie ucierpiało w porodzie tylko Twoje ciało, ale i Twoja psychika. Może pomyśl o wsparciu na czas porodu i okołoporodowy? Siostra, mama, może masz wspaniałego, silnego męża? A może doula? :)

  • ewa

    Po cesarskim cięciu warto pomyśleć i zadbać o odporność dziecka .Przy pierwszym porodzie nie miałam takiej możliwości i może dlatego mały jest alergikiem .Przy przy drugiej ciąży, nauczona doświadczeniem zdecydowałam się aby w pierwszej dobie podano córce probiotyk FF baby.Teraz z perspektywy czasu widzę,że mała jest bardziej „zahartowana”. Jej układ odpornościowy i trawienny funkcjonuje tak jak trzeba.

Na tej stronie są ciasteczka!
Więcej...